O współpasażerach

Pierwszego dnia podróży po raz pierwszy zmienili się współpasażerowie. Miejsce dobrotliwej starszej pani zajął potężnie zbudowany Tadżyk o skośnych oczach. Przełamaliśmy lody dopiero wieczorem, kiedy na naszym stoliku zagościł wysokoprocentowy alkohol. Rozlaliśmy w kieliszki zakupioną w Moskwie wódkę i, oceniając powierzchowność potężnego Tadżyka jako „nie stroniącego”, zaproponowaliśmy, by do nas dołączył. Porozmawiał z nami chwilę, wypił kieliszek wódki, po czym wdrapał się na swoje łóżko. Pora była wczesna, a więc mimo utraty towarzysza postanowiliśmy jeszcze uczcić spełniające się marzenia rosyjską wódką. Po krótkim czasie ponownie dołączył do nas Tadżyk. Tym razem przyszedł z własną szklanką – przyczyną jego małomówności okazały się po prostu zbyt małe kieliszki.

0102

Tadżyk wysiadł następnego dnia, a w jego miejsce pojawiła się kilkuosobowa grupa wyglądająca na handlarzy. Trzeba przyznać, że byli rewelacyjnie zaopatrzeni do podróży i już po chwili na ich stoliku zaczęły pojawiać się coraz to bardziej wyszukane potrawy: kurczak z rożna, kotlety, jajka, pomidory i mnóstwo innych składników, z których z powodzeniem można by przyrządzić świąteczny obiad, gdyby tylko warunki na to pozwalały. Na naszym stoliku tego dnia gościły głównie konserwy i z utęsknieniem wypatrywaliśmy na kolejnych postojach babuszek serwujących domowe smakołyki. Niestety, tego dnia nie mieliśmy szczęścia.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

05.jpg
Forum podróżnicze